Mont Blanc nie zdobyty

Brakło niecałe 400 m, dokładnie wyszłam na 4632 m w miejsce gdzie znajduję się Vallot czyli schron. Czemu tak? dlaczego dalej nie poszłam mimo dobrej pogody? odpowiedź brzmi: nie wiem… może brakło sił, mało tlenu, może psycha siadła, może to wina kolegi co miał chorobę wysokościową – wszystkie czynniki się skumulowały w jedno i postanowiłam zawrócić. Schodząc z Goutera łezka w oku się kręciła, ale wiem jedno – na pewno niebawem znów tam pojadę, by największą górę Europy zdobyć :) Poniżej kilka zdjęć z wyprawy. Niebawem diaporama.

Dziękuję kolegom z GOPRu za wspaniałą wyprawę



4 komentarzy

  1. Andy

    Fajna wyprawa, fajne zdjęcia, świetna pogoda. To jednak są Alpy, poważne góry i żartów nie ma. Można odczuwać porażkę, że się nie zdobyło samego szczytu, ale podobno porażki nigdy nie odczuwają tylko ci, co już nic nie czują (bo nie wracają). Może kiedyś też się uda zdobyć, pozdrawiam i tymczasem…

  2. kala

    kula …wiesz co….wow!

  3. anita

    ja człowiek morza, mimo tego, że szczyt zwyciężył jestem ZACHWYCONA fotkami i nawet gdybym z 2000m niżej miała być to byłabym dumna :D
    „Montek” nie ucieknie a kto jak kto ale moja koleżanka Kula na milion % tam się wdrapie!

    pozdrowionka

  4. Weronika

    Kula jestem z Ciebie dumna i z Artura również!!! Potwierdzam słowa Anity, kto jak kto, ale TY zrealizujesz to swoje marzenie w 100%!!!!

Dodaj komentarz